Wybierz stronę

Jak pogodzić różne cele treningowe w związku?

Jak pogodzić różne cele treningowe w związku?

#postsponsorowany

Wspólny trening w związku to świetny pomysł – można spędzić razem czas, wzajemnie się motywować i przy okazji zadbać o formę. Problem zaczyna się wtedy, gdy wasze cele treningowe zupełnie się rozmijają. Ona chce schudnąć, on nabrać masy. On uwielbia siłownię, ona woli zumbę albo bieganie. Brzmi znajomo? Na szczęście da się to pogodzić – trzeba tylko pogadać, ustalić kilka rzeczy i podejść do tematu z luzem. W tym artykule pokażemy, jak trenować razem, nawet jeśli każde z was idzie trochę inną drogą.

Jak zrozumieć wzajemne cele i motywacje

Zanim zaczniecie trenować razem, warto po prostu pogadać. Brzmi banalnie, ale zaskakująco wiele osób pomija ten krok. Każde z Was ma jakiś powód, dla którego chce ćwiczyć i dobrze by było, żebyście się nawzajem z tymi powodami zapoznali. Czy chodzi o zrzucenie kilku kilo przed latem, poprawę kondycji, budowanie masy mięśniowej, czy może o lepsze samopoczucie i redukcję stresu? Kiedy wiecie, co kieruje drugą osobą, łatwiej wam będzie się wspierać i unikać nieporozumień. Na przykład: jeśli on chce rzeźbić sylwetkę i skupia się na ciężarach, a ona trenuje głównie dla zdrowia i lubi dynamiczne zajęcia, to nie ma sensu się nawzajem przekonywać, że tylko „jego” sposób jest dobry. Nie chodzi o to, żeby jedno narzucało drugiemu swój plan, tylko żeby znaleźć taki rytm, w którym każde z Was czuje się dobrze. Szacunek do swoich różnic to podstawa, a trening może być wtedy fajnym dodatkiem do związku, a nie kolejnym powodem do sprzeczek.

Jak szukać punktów wspólnych w planie treningowym

Nawet jeśli Wasze cele są różne, to w treningu da się znaleźć wspólny mianownik – trzeba tylko trochę pokombinować. Na początku możecie skupić się na tym, co Was łączy, a nie dzieli. Na przykład: rozgrzewkę i rozciąganie spokojnie możecie robić razem, bo to uniwersalna część każdego treningu. Co dalej? Spróbujcie wrzucić do tygodnia kilka dni wspólnych ćwiczeń, np. trening obwodowy, interwały albo zajęcia ogólnorozwojowe – to działa na wszystko po trochu i da się to dostosować do poziomu każdego z Was. W inne dni możecie ćwiczyć osobno – ona idzie na jogę, on na siłownię. Klucz to nie trzymać się kurczowo zasady, że wszystko trzeba robić razem. Wspólny trening nie musi oznaczać identycznych ćwiczeń. Czasem wystarczy być obok i robić swoje, ale w tej samej przestrzeni, w tym samym czasie. A jeśli chcecie podejść do tego na serio, warto rozważyć wsparcie trenera, który pomoże Wam połączyć Wasze cele w sensowny plan. Dobrym przykładem są treningi personalne dla par, które są układane tak, by każde z Was miało z tego realną korzyść, a przy okazji nie zanudziło się na śmierć.

Jak osiągać kompromisy i elastyczność podczas wspólnego treningu dla par

Jeśli chcecie, żeby wspólny trening był przyjemnością, a nie źródłem napięć, musicie nauczyć się odpuszczać i iść na kompromisy. I to z obu stron. Może ona woli ćwiczyć rano, a on wieczorem? Albo on lubi robić długie przerwy między seriami, a ją nosi już po 30 sekundach? Spokojnie. To wszystko da się ogarnąć. Ustalcie, że raz w tygodniu to ona wybiera formę treningu, a innym razem on. Warto czasem po prostu spróbować czegoś nowego, nawet jeśli to nie nasz klimat. Może okaże się, że wspólny trening obwodowy, który łączy elementy siły i cardio, będzie dla Was złotym środkiem? A jeśli nie, to może po prostu będziecie ćwiczyć obok siebie, każde według własnego planu, ale razem się motywując? Ważne, żeby nie traktować treningu jak pola bitwy. Jeśli zaczynacie się frustrować, że partner nie robi czegoś tak jak Wy albo nie daje z siebie tyle, ile byście chcieli – czas się zatrzymać. To nie zawody. Trening w związku ma dawać energię, nie ją wysysać. Trochę luzu, trochę cierpliwości i nagle okazuje się, że nawet zupełnie różne podejścia mogą działać w jednej drużynie.

Jak się motywować i być dla siebie trenerem, a nie krytykiem

Jedną z największych zalet wspólnych treningów jest to, że możecie się nawzajem motywować, ale tylko wtedy, gdy robicie to z głową. Wspieranie nie oznacza oceniania ani poprawiania partnera na każdym kroku. „Źle to robisz”, „daj z siebie więcej”, „ja robiłem więcej powtórzeń” – to najprostszy sposób, żeby zniechęcić drugą osobę do ćwiczeń. Lepiej skupić się na pozytywach: pochwal partnera za postępy, nawet jeśli są małe. Zauważ, że już nie dyszy po minucie biegu, że zaczyna lepiej ogarniać technikę, że mu się chce mimo gorszego dnia. Taka szczera, życzliwa motywacja potrafi zdziałać cuda. Dobrym pomysłem jest też ustalenie wspólnych, małych celów, które będą Was łączyć, a nie dzielić. Na przykład: przebiegnięcie 5 km bez zatrzymywania się, wspólna sesja jogi raz w tygodniu, czy udział w lokalnym treningu plenerowym. Wspólne „kamienie milowe” sprawiają, że czujecie się jak drużyna, a nie jak dwa osobne tryby w zupełnie innych silnikach. I co ważne – bądźcie dla siebie wsparciem nie tylko wtedy, gdy idzie dobrze, ale też gdy jedno z Was ma gorszy dzień. Czasem wystarczy jedno „dajesz radę”, żeby drugiej osobie naprawdę się chciało.

Kiedy warto skorzystać z pomocy trenera personalnego dla par

Są takie momenty, kiedy mimo najlepszych chęci po prostu nie potraficie się dogadać w kwestii wspólnego treningu. Wtedy warto pomyśleć o wsparciu kogoś z zewnątrz, kto pomoże Wam spojrzeć na sprawę z dystansu. Trener personalny dla par to świetna opcja, jeśli nie wiecie, jak połączyć Wasze cele w sensowny plan albo zwyczajnie brakuje Wam pomysłów na to, co ćwiczyć razem, żeby obie strony były zadowolone. Taki trener potrafi ułożyć trening dopasowany do Waszych możliwości, preferencji i stylu życia – tak, żeby nikt nie czuł się pominięty. A do tego dochodzi coś jeszcze: zewnętrzna motywacja. Bo umówiona godzina, ktoś, kto na Was czeka i prowadzi przez ćwiczenia, to zupełnie inna bajka niż „a może dzisiaj odpuścimy?”. Profesjonalne wsparcie sprawia też, że możecie się skupić na sobie jako para, a nie na tym, kto ile serii zrobił i kto się bardziej spocił. 

Pin It on Pinterest

Podoba Ci się ten artykuł?

Podziel się nim ze znajomymi na